10% rabatu na wszystkie plakaty z kodem urodziny ❤️
Urodziny to wspaniały dzień, gdy można świętować to, że dana osoba jest z nami. Lubię wtedy przekazać jej, jak bardzo jest dla mnie ważna, poświęcić uwagę, czas, zrobić coś od serca – dać jej znać, że jest widziana i kochana.
Ale moje własne urodziny od zawsze budziły we mnie mieszane uczucia.
Jako dziecko je uwielbiałam – bo tego jednego dnia cały świat kręcił się wokół mnie. Urodziny były kolorowe, pełne balonów, życzeń, uścisków i prezentów. Czułam się wyjątkowa.
W nastoletnim wieku zaczęłam je ukrywać – zrozumiałam, że świat nie zatrzymuje się dla mnie. Jeśli ktoś pamiętał, to cudownie. Ale jeśli nie…? Czułam się zawiedziona, smutna, trochę zapomniana.
W dorosłości urodziny zaczęły kojarzyć mi się z kilkoma przykrymi sytuacjami i przytłaczającymi emocjami. Zaczęłam je ignorować. Udawałam, że to zwykły dzień, chociaż w środku nadal tliła się mała iskierka nadziei, że ktoś zrobi dla mnie coś szczególnego.
Od paru lat uczę się uzdrawiać swoje podejście do tego dnia. Biorę sprawy w swoje ręce. Nie chcę już czekać, aż inni zrobią coś dla mnie. Nie chcę budować oczekiwań, które potem mogą przerodzić się w rozczarowanie.
Zamiast tego – chcę dać coś sobie. Chcę usiąść ze swoim wewnętrznym dzieckiem, przytulić je i pokazać mu, że jest ważne. Chcę znaleźć balans pomiędzy tym dziecięcym egocentryzmem, a dorosłą empatią i uważnością na innych. Organizuję ten dzień tak, by czuć się bezpiecznie. Czasem z bliskimi, czasem tylko z jedną osobą. Czasem sama.
I szukając tego zbalansowanego podejścia, nauczyłam się czegoś ważnego.
Urodziny nie muszą być dniem, w którym dostajemy. Mogą być dniem, w którym dajemy.
Bo to właśnie dawanie sprawia mi najwięcej radości. To wtedy czuję się najbardziej żywa, połączona z ludźmi, spokojna w środku. To wtedy moje dorosłe „ja” może pokazać swojemu wewnętrznemu dziecku piękną prawdę – że choć bycie w centrum uwagi jest przyjemne, prawdziwe szczęście przychodzi, gdy sprawiamy radość innym.
W moje urodziny nie oczekuję już fajerwerków. Zamiast tego szukam okazji, by komuś pomóc, zrobić coś dobrego, podzielić się tym, co mam. I wiecie co? Za każdym razem dostaję w zamian coś o wiele bardziej wartościowego niż prezent – głęboki spokój, poczucie sensu, wdzięczność.
Jeśli więc kiedyś też czuliście się zawiedzeni urodzinami, może warto spróbować spojrzeć na ten dzień trochę inaczej. Może nie chodzi o to, żeby świat świętował nas… tylko żebyśmy my świętowali życie – swoje i innych.
Dziękuję, że jesteście tu ze mną. I dziękuję mojemu wewnętrznemu dziecku, że pozwala mi się od nowa uczyć, jak piękne mogą być urodziny.



